| paka blog - archiwum: Erwisz mara - jako ze snu wyrwane IX |
| Strona główna |
Erwisz mara - jako ze snu wyrwane IX
Słońce majowe na niebie, a wokół zima zimnością swą zimną otulała me ciało. Był tu las, był i jest. Las lesisty od przerzedzonych drzew. Po środku stał dom, wielki, stary, bez okien i drzwi. W domu tym wielki staw, ogromem swym i bielą lodu skuty horyzontem i ścianą się stawał. Lód twardy, gładki, nie trzeszczał pod nogami. Czy to lód? Niski dach, lecz z dachu wysoko, ziemia daleko, jeno listki na delikatnych gałązkach gdzieniegdzie ocierały wszystko. W dachu dziury, dziury duże, dziury małe. Są ludzie, jestem i ja. Jest ktoś. Młody starzec siedzący na stołku i wpatrujący się w dziurę w dachu- niczym w przerębel, milczał, lecz jego słowa nawoływały mnie do siebie. Podszedłem. Przed moimi nogami piękny dywan rozpostarty, tam siedzi On, mądrość, czy głupota jemu na imię? Usiadłem, wokół nas piękna zielona roślinność, to nie może być. Zamknąłem oczy, lecz ciekawość mą wzbudził dochodzący zewsząd zapach palonych kadzideł. Poczułem się jak w zaczarowanej świątyni. Cisza była przerażająca. Spojrzał na mnie On, wierzysz w szczęście?– zapytał. Szczęście?– odpowiedziałem zaskoczony. Szczęście mój chłopcze- to jest być i nie być, to jest żyć i nie żyć. Szczęście to przeżyć wypadek i żyć, ale szczęście to umrzeć lekko i nie żyć. Szczęściem pieniądze nazywają, choć one tylko nieszczęściem. Szczęścia nie znajdziesz, bo i szukać nie trzeba. Zamknij oczy. Tak też uczyniłem. Po plecach przeszedł przejmujący chłód. Znów ten dach, znów dziura niczym przerębel. W dole lód pokruszony. W dole płacz. Wszedłem nogami w przerębel, wiszę nad zamarzniętą wodą. Puszczę się. Wpadnę. Jest drabina. Puściłem się. Wpadłem. Drobno pokruszony lód na powierzchni wody się utrzymywał. Zanurzyłem się w lodowatej wodzie. Ktoś mnie złapał, chce przeżyć moim kosztem, ręką drabiny dosięgnąć nie mogę, nie czuje nóg, zamarzam. Udało się, wchodzę na drabinę resztką sił. To noworodek płakał, teraz cisza, zamarzł w wodzie, nim zaczął żyć. To nie życie, to nie świat, co życie bezbronnym istotom odbiera. Chce do wody, chcę!
Jelenia Góra, 07.05.2003 (...) kolejna odsłona ciężkich historii, które przez życie me mimowolnie, jak to słonko na niebie, cyklem swym zegar nakręca, przetaczają się, czasem zostawiając wspomnienie. paka 2008-07-23 23:54:31 skomentuj (1) |