(...) codziennie patrz na świat, jakbyś oglądał go po raz pierwszy.


jestem szczęśliwy . . .


Życie tyle piękna ma w sobie, tyle uśmiechu los każdego kolejnego dnia niesie…

Zakochałem się niewiadomo, kiedy… Zakochałem się jak nigdy dotąd…

To ten ptak, co o świecie śpiewa, zaśpiewał jeszcze piękniej…

To zapach pośród pól przepięknie zaczął pachnieć…

Jestem szczęśliwy, czekałem tego dnia latami, dniami bez końca przyglądając się pięknu tego świata…

 


paka 2010-07-22 17:20:44
skomentuj (1)
ta chwila

Stanąłem pewnego dnia w mym życiu, nie zatrzymałem się, zaczarowało mnie, postawiło w słup. Spojrzałem w najpiękniejsze spojrzenie, uśmiechnąłem się do najpiękniejszego uśmiechu. Chwila, której unikałem przez lata, w końcu sama mnie odnalazła. Boje się, choć sama mnie przyciąga ku sobie, czy to strach? Kiedy me serce przyspiesza, myśli kołują wokół tego spojrzenia, wokół tego uśmiechu, szczęście przeszywa me ciało, jestem szczęśliwy, dziękuję losowi, że tak się stało.

 


paka 2010-05-03 19:30:57
skomentuj (0)
po chwili nieobecności...


Ładna mi to chwila, jeśli mogę zacząć od takiego stwierdzenia…

Przez ostatni okres dużo się w moim otoczeniu zmieniło, a zarazem nie zmieniło się nic, jestem, trwam i żyję tym, co jutrzejszego dnia na drodze przez życie me stanie…

 

Od chwili, kiedy pierwsze znaki na blogu tym pozostawiłem, czas płynie jak robił to przez tysiące lat, wraz z nim zmieniam się ja i chcę by zmiany te wraz z każdym kolejnym dniem pozostawały jak notki, wspomnienie po minionych marzeniach…

 

Pozdrawiam Was, tych, którzy czasem do mnie zaglądają.


paka 2009-10-17 13:35:15
skomentuj (2)
dzieciństwo z obrazków...

Każdy z nich to wspomnienie, to mijana każdego poranka ściana, to uczucie dziecka patrzącego dookoła, nie mogącego zasnąć, a każdy z nich spoglądał w siwobladym spojrzeniu ulicznej latarni, która mimowolnie skradała się, zza okna innego już świata...
















...a najbardziej paradoksalne w tym jest, iż wraca każdy obraz, każda melodia w uchu brzmiąca z czasu, gdy chodnik ten, naszym dreptaniem przesiąknięty, gdy uliczki naszą miłością zaznaczone, jak plac wyszyńskiego, gdzie miało się zacząć wszystko od nowa.

paka 2008-08-05 21:11:09
skomentuj (2)
Erwisz mara - jako ze snu wyrwane IX

Słońce majowe na niebie, a wokół zima zimnością swą zimną otulała me ciało. Był tu las, był i jest. Las lesisty od przerzedzonych drzew. Po środku stał dom, wielki, stary, bez okien i drzwi. W domu tym wielki staw, ogromem swym i bielą lodu skuty horyzontem i ścianą się stawał. Lód twardy, gładki, nie trzeszczał pod nogami. Czy to lód? Niski dach, lecz z dachu wysoko, ziemia daleko, jeno listki na delikatnych gałązkach gdzieniegdzie ocierały wszystko. W dachu dziury, dziury duże, dziury małe. Są ludzie, jestem i ja. Jest ktoś. Młody starzec siedzący na stołku i wpatrujący się w dziurę w dachu- niczym w przerębel, milczał, lecz jego słowa nawoływały mnie do siebie. Podszedłem. Przed moimi nogami piękny dywan rozpostarty, tam siedzi On, mądrość, czy głupota jemu na imię? Usiadłem, wokół nas piękna zielona roślinność, to nie może być. Zamknąłem oczy, lecz ciekawość mą wzbudził dochodzący zewsząd zapach palonych kadzideł. Poczułem się jak w zaczarowanej świątyni. Cisza była przerażająca. Spojrzał na mnie On, wierzysz w szczęście?– zapytał. Szczęście?– odpowiedziałem zaskoczony. Szczęście mój chłopcze- to jest być i nie być, to jest żyć i nie żyć. Szczęście to przeżyć wypadek i żyć, ale szczęście to umrzeć lekko i nie żyć. Szczęściem pieniądze nazywają, choć one tylko nieszczęściem. Szczęścia nie znajdziesz, bo i szukać nie trzeba. Zamknij oczy. Tak też uczyniłem. Po plecach przeszedł przejmujący chłód. Znów ten dach, znów dziura niczym przerębel. W dole lód pokruszony. W dole płacz. Wszedłem nogami w przerębel, wiszę nad zamarzniętą wodą. Puszczę się. Wpadnę. Jest drabina. Puściłem się. Wpadłem. Drobno pokruszony lód na powierzchni wody się utrzymywał. Zanurzyłem się w lodowatej wodzie. Ktoś mnie złapał, chce przeżyć moim kosztem, ręką drabiny dosięgnąć nie mogę, nie czuje nóg, zamarzam. Udało się, wchodzę na drabinę resztką sił. To noworodek płakał, teraz cisza, zamarzł w wodzie, nim zaczął żyć. To nie życie, to nie świat, co życie bezbronnym istotom odbiera. Chce do wody, chcę!

Jelenia Góra, 07.05.2003


(...) kolejna odsłona ciężkich historii, które przez życie me mimowolnie, jak to słonko na niebie, cyklem swym zegar nakręca, przetaczają się, czasem zostawiając wspomnienie.

paka 2008-07-23 23:54:31
skomentuj (1)


mam na imię Paweł,

najtrudniej napisać o samym sobie, bo człowiek jest tylko człowiekiem,

ja, jako ja, chcę patrzeć na świat po swojemu i dostrzegać ludzi, którzy mimo całego tego otaczającego nas bajzla dnia codziennego, pozostają do końca sobą,

życie zatrzymało mnie w Jeleniej Górze, gdzie cieszę się każdym kolejnym dniem...

e-mail: pawwer@go2.pl

kilka zdjęć mojego autorstwa:

moje małe podróże...

moje archiwalne notki -

2010
lipiec
maj
2009
październik
2008
sierpień
lipiec
maj
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
styczeń
2006
grudzień
listopad
lipiec
czerwiec
styczeń
2005
czerwiec
maj
kwiecień
2003
październik
sierpień
lipiec
maj
kwiecień
marzec
styczeń
2002
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2001
grudzień
listopad

Serwery, dzięki którym istnieje mój blog:

MIASTO WWW